Muzeum Historii Polski

Wystawa organizowana przez Muzeum Historii Polski. Można ją było oglądać w dniach 11.11.2008 - 1.03.2009 w Zamku Królewskim w Warszawie.

Muzeum Historii Polski dziękuje Zarządowi Spółki Tramwaje Warszawskie za bezpłatne wypożyczenie tramwaju w dniach 27 i 28 lutego na promocję finisażu wystawy: Dwudziestolecie. Oblicza Nowoczesności. Dziękujemy także członkom Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej za prowadzenie tramwaju jako wolonatiusze.



organizator


współorganizator





sponsor wystawy

więcej...

Wstęp do katalogu wystawy

W „Nocy listopadowej” Stanisława Wyspiańskiego pada znana kwestia Wielkiego Księcia: „Listopad to dla Polaków niebezpieczna pora?”. Poeta miał na myśli listopadowe dni roku 1830 – jedno z wielkich, choć zakończonych klęską powstań narodowych. Jednak my dzisiaj, czytając ten dramat, nie możemy zapomnieć o innym radosnym listopadzie – pamiętnego 1918 roku, kiedy po zaborach i zniszczeniach wojennych Polska odradzała się do niepodległego bytu. Tegoroczna dziewięćdziesiąta rocznica odzyskania niepodległości zbiega się niemal z dwudziestoleciem naszego współczesnego państwa, odrodzonego w 1989 roku. Skłania to nieuchronnie do refleksji na temat tamtego dwudziestolecia, rozpoczętego w 1918 roku i brutalnie przerwanego we wrześniu 1939. Z tej okazji Muzeum Historii Polski wraz z Zamkiem Królewskim w Warszawie proponują wystawę historyczną, która pragnie przedstawić różne wymiary ówczesnej niepodległości. Jest to wystawa o przygodzie z wolnością, która nie trwała długo, ale odcisnęła silne piętno na naszym życiu politycznym, społecznym, kulturalnym.
Skąd bierze się niegasnące zainteresowanie dwudziestoleciem, trwanie i siła jego mitu, budzące do dzisiaj emocje postaci wybitnych polityków, jak Piłsudski i Dmowski, fascynacje ówczesnymi osiągnięciami techniki, popularność piosenek Hemara czy filmów z Bodo i Ordonką? Można sądzić, że ma to co najmniej dwa źródła. Po pierwsze, to, że był to promieniujący twórczą energią krótki czas wolności pomiędzy dwoma okresami zniewolenia. Po drugie, jest to moment gwałtownego zetknięcia się polskiego społeczeństwa i państwa z nowoczesnością. Przecież właśnie wówczas Polska wraz z całą Europą wkraczała w świat modernizujący się, raptownie zmieniający swoje oblicze społeczne i techniczne. „Miasto, masa, maszyna” – to jedno z haseł tamtej epoki. Demokratyzacja rządów i ruchy masowe, świat samolotów i samochodów, domów z betonu i fabryk, świat nowych mediów – radia, filmu, eksperymentów telewizyjnych.

Kiedy wybuchła niepodległość, ani kształt, ani ustrój Rzeczypospolitej nie były dane. W Europie Środkowej granice historyczne i etniczne się przecinały, tworząc często trudny do rozwiązania splot. Przez trzy lata Polska była zaangażowana w konflikty zbrojne, w których wyniku został ostatecznie ustalony przebieg granic nowego państwa. Pomiędzy rokiem 1914 a 1921 fronty wielokrotnie przetaczały się przez obszar pomiędzy Poznaniem a Wilnem i Lwowem, pozostawiając wielkie zniszczenia – wysadzone mosty i linie kolejowe, zdemontowane urządzenia, zbombardowane wsie i miasta. Odzyskanie niepodległości przyniosło radość, ale i rozczarowanie. Nie było szklanych domów Żeromskiego. Juliusz Kaden-Bandrowski pisał nawet o „radości z odzyskanego śmietnika”. Również nowoczesność nie była tylko błogosławieństwem, ale i wyzwaniem, a nawet zagrożeniem. Niepodległe państwo tworzyło się w Europie nękanej kryzysami gospodarczymi i zagrożonej masowymi ruchami totalitarnymi.

Kiedy jednak przyglądamy się uważniej dokonaniom naszych ojców i dziadków, okaże się, że w krótkim okresie udało się osiągnąć zdumiewająco wiele. Już w pierwszych miesiącach niepodległości nastąpiło przyznanie kobietom praw wyborczych, co było jednym z pierwszych takich aktów w Europie, wprowadzony został powszechny obowiązek szkolny. Zadziwia rozmach inwestycji: budowa Gdyni, powstanie COP, budowa magistrali kolejowej Śląsk-Gdynia. Zastanawiający jest rozwój nowoczesnej techniki: lotnictwo, radio, eksperymenty z telewizją. II Rzeczpospolita to również okres niezwykłego rozkwitu polskiej kultury i nauki. Żeromski i Witkacy, Znaniecki i Łukasiewicz, Strzemiński i Szymanowski to tylko niektóre ówczesne nazwiska, które zapisały się na kartach historii naszej kultury. Mało kto pamięta odpowiedź na pytanie Wielkiego Księcia o „niebezpieczną porę” dla Polaków: „Tak teraz jest listopad, więc baczne mam słuchy. Jest to pora, gdy idą między żywych duchy i razem się bratają”. Wyspiański, podobnie jak wcześniej Mickiewicz w „Dziadach”, uważał, że w najważniejszych kwestiach dotyczących ojczyzny duchy przodków są ważnymi interlokutorami żywych. Utrata niepodległości pod koniec XVIII wieku skłaniała Polaków do szukania wolności w historii, w literaturze, we wspominaniu dawnych zwycięstw i narodowych bohaterów. Obcowanie w różnych formach z przeszłością było jedyną możliwością ocalenia godności i tożsamości narodu pokonanego i stłamszonego. Czy jednak zajmowanie się historią nie było zgubną pasją Polaków, odciągającą od czynu, zamykającą oczy i umysł na rzeczywistość? Czy pasja do historii jest nam potrzebna w czasach niepodległości? Odpowiedź znajdujemy nie na kartach literatury, ale w historii politycznej i społecznej.

Dzieła Wyspiańskiego były bezpośrednią inspiracją dla pokolenia „niepokornych”, dla tych, którzy na przełomie XIX i XX wieku zajęli aktywną postawę wobec rzeczywistości. To oni, czytelnicy romantyków i Wyspiańskiego, stali się bohaterami drugiego polskiego listopada - 1918 r. - i bohaterami dwudziestolecia międzywojennego. To oni sprawili, że Polska przestała być tylko pojęciem historycznym i literackim, a stała się bytem politycznym, administracyjnym i gospodarczym. Bratanie się z duchami okazało się całkiem realistyczną strategią podtrzymania polskiej tożsamości, odzyskania i umocnienia państwowości. Ta łączność pomiędzy żywymi i umarłymi, pomiędzy teraźniejszością a przeszłością czy też pomiędzy czynem a pamięcią jest niesłychanie ważnym rysem polskiej kultury. Historia jest pamięcią społeczeństw. Żyjąc w społeczeństwie informacyjnym wiemy, że w nowoczesnych mediach pamięć jest równie ważna, jak moc obliczeniowa procesorów czy szybkość przepływu informacji.

Naszą ambicją było, by ekspozycja harmonijnie połączyła w sobie tradycję z nowoczesnością. Zwiedzający zobaczy oryginalne eksponaty zaaranżowane w ramach nowoczesnej scenografii, uzupełnionej ciekawymi instalacjami multimedialnymi. Nie sposób wymienić w krótkim wstępie wszystkich osób, które przyczyniły się do powstania ekspozycji, możliwie pełna lista podziękowań została wydrukowana osobno, pozostaje wspomnieć tylko kuratorów i koordynatorów prac. Wystawa wymagała wielomiesięcznej pracy zespołu kierowanego przez kuratorki wystawy, Monikę Matwiejczuk i Annę Kosińską z Muzeum Historii Polski. Ze strony Zamku Królewskiego nad realizacją wystawy czuwali Anna Małecka i Przemysław Deles. Szczególne podziękowania należą się Agnieszce Sowie-Szenk, której aranżacja nadała wystawie wyjątkowy charakter, oraz dr. Markowi Deszczyńskiemu, znawcy epoki, który sprawował merytoryczną opiekę nad ekspozycją. Serdeczne podziękowania kierujemy również pod adresem muzeów, instytucji kultury oraz osób prywatnych, które wypożyczyły nam eksponaty na wystawę, oraz szerokiego grona konsultantów, recenzentów i osób współpracujących przy realizacji kwerend.

Robert Kostro i Andrzej Rottermund

logo Muzeum Historii Polski
Copyright (c) 2008 Muzeum Historii Polski & (c) Fortepresse & (c) A. Żebrowski. Zdjęcia na wystawie pochodzą ze zbiorów NAC